65. KFF prezentuje pierwsze tytuły

Codzienna (nie)codzienność. Pierwsze tytuły 65. Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

Niebiańscy kochankowie Fermina de la Serny zamieszkują spokojne miasteczko w Peru, bohaterki Czerwonych latarni w światłach reflektorów Bipuljit Basu głośne przedmieścia Kalkuty. Sprzątają, modlą się, gotują, pracują, spędzają czas z bliskimi na rozmowach i zabawie. Tym, co wyróżnia osoby z dwóch filmów zaproszonych do międzynarodowego konkursu dokumentalnego 65. Krakowskiego Festiwalu Filmowego, to ich seksualność.


Niebiańscy kochankowie Fermina de la Serny to tętniący kolorami, barwny obraz peruwiańskich miasteczek oraz czuły portret dwóch dojrzałych osób, które zmagają się z presją społeczną, ekonomicznymi niedoborami i religijnymi uprzedzeniami. Cristina ma za sobą burzliwą przeszłość i terapię hormonalną. Jest pewna siebie, wyzwolona seksualnie, a jednak nie do końca spełniona. Gdyby udało jej się wygrać los na loterii, chciałaby skorzystać z pomocy surogatki, by zostać rodzicem. Z kolei uduchowiona La Bonita marzy o przyjęciu do królestwa niebieskiego, co niestety okazuje się być dość skomplikowane w przypadku osób transpłciowych.

Fermín de la Serna to argentyński reżyser filmowy. Jego dwa pierwsze filmy krótkometrażowe były prezentowane na festiwalach na całym świecie. Jego debiutancki pełnometrażowy film Niebiańscy kochankowie został w całości nakręcony w peruwiańskiej Amazonii. Produkcja powstała przy wsparciu Berlinale World Cinema Fund oraz trzech międzynarodowych wytwórni filmowych.

Rzuć okiem: Kompletnie nieznany – recenzja filmu. Tymoteusz Nudziarz

65. KFF


Bipuljit Basu w Czerwonych latarniach w światłach reflektorów udowadnia, że kinofilia ma się dobrze, a film wciąż może zmieniać życie. Dla bohaterek pracujących w domu publicznym i ich dzieci kamera jest realną szansą na zmianę, a także nowym otwarciem dla całej społeczności. Pokazy produkcji powstałych w CAM ON są wyjątkowym przeżyciem nie tylko dla osób je realizujących, zaproszonej na projekcje widowni, ale i dla publiczności oglądającej ten autotematyczny dokument z gwarnego, kolorowego serca Indii.

Bipuljit Basu, stypendysta Sundance DFP i IDFA, jest aspirującym twórcą indyjskiego kina faktu i dokumentu. Czerwone latarnie w światłach reflektorów to jego pierwszy pełnometrażowy film. Jego celem jest wprowadzenie mniej znanych historii marginalizowanych społeczności Azji Południowej do głównego nurtu filmu i mediów. Ukończył studia magisterskie z zakresu rozwoju społecznego i zajmuje się odkrywaniem nieznanych historii o istotnym znaczeniu społecznym w kulturze popularnej. W latach 2016-2019 był również zagranicznym dystrybutorem kina bengalskiego, docierając do globalnych społeczności indyjskich z filmami poruszającymi ważne kwestie społeczne.

Rzuć okiem: Wicked – recenzja filmu. Grande Ariana. Cynthia też!

65. KFF

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *