Recenzja powstała we współpracy z platformą Netflix. Nie wpłynęło to na końcową ocenę produkcji.
Netflix France wszedł z kopyta w świat animacji. Bez zaskoczenia na start wybrano nie byle jaki tytuł, bo padło na adaptację komiksu Asterixa i Obelixa o podtytule Walka wodzów autorstwa René Goscinny’ego i Alberta Uderzo. Za projekt odpowiada nie kto inny jak Alain Chabat, reżyser kultowej w naszym kraju Misji Kleopatra, jednej z najlepszych filmowych wersji przygód Asteriksa.
60 lat mija a wiele rzeczy się po prostu nie zmienia. Asterix i Obelix nadal bronią swojej nieugiętej wioski Galów. Można by pomyśleć, że ta formuła już dawno powinna się wyczerpać. O dziwo jednak komiksy nadal potrafią zaskakiwać pomimo tego, że oryginalnych twórców nie ma już na tym świcie. Walka wodzów to jedynie dowód na to, że seria nie traci na świeżości. Oczywiście, że znajdziemy tu wszystkie klasyczne składniki: zarozumiali Rzymianie, absurdalne postaci drugoplanowe, humor sytuacyjny, nieco slapsticku i sprawca całego zamieszania, czyli magiczny napój. Twórcy jednak nie bali się wprowadzić nieco swoich dodatków w postaci popkulturowego humoru, współczesnych problemów, czy niesamowitego, jak na kreskówkę rozmachu.
Studio TAT z Tuluzy tchnęło nowe życie w animację: kolory eksplodują przy każdej porcji napoju, styl zmienia się płynnie. Walka wodzów momentami przypomina galijską wersję Spider-verse, a przypomnę tylko, że mamy tu do czynienia z produkcją telewizyjną, a nie kinową.
Rzuć okiem: Projekt UFO – bezspojlerowa recenzja serialu. Nie patrz w górę PRL Remix ft. Netflix

Największym jednak osiągnięciem serialu jest to, że bez skrupułów dostosowuje materiał źródłowy do realiów naszych czasów. Fakt, zawsze przy okazji adaptacji leciwych dzieł pojawia się obawa, czy duch oryginału i jego sens w pełni wybrzmi. Walka wodzów udowadnia, że nawet prostymi środkami można łatwo tego uniknąć. Choć jak mówiłem pojawiają się tu około-popkulturowe żarty, to nadal nie można tu mówić o jakichś kliszach, czy pastiszu. Dlaczego? Bo większość czasu spędzamy, obserwując inteligentną grę konwencjami. Nowe (aktualne) postacie wprowadzają sporo świeżości, a co więcej sprawnie rozwijają tło fabularne. Wszystko po to, żeby oddać fanom kawał dobrej historii, bez sztucznych dodatkówdla fan-serwisu.
Fabuła w dużej mierze pozostaje wierna komiksowi: Cezar, chcąc ujarzmić niepokorną galijską wioskę, proponuje pojedynek jeden na jednego między wodzami. Problem pojawia się wtedy, gdy Panoramiks traci pamięć, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość magicznego napoju — największej siły Galów. Choć serial obfituje w akcję i humor, nie stroni też od bardziej złożonych treści. Pod warstwą lekkiej rozrywki skrywa się wyraźne przesłanie antyimperialistyczne, wątki siostrzeństwa i braterstwa, a także przewrotna gra z francuską tożsamością kulturową. Wszystko to sprawia, że produkcja bawi, ale i zmusza do refleksji.



Dodaj komentarz