Bridget Jones: Szalejąc za facetem – recenzja filmu. Miłość do Bridget nadal silna

Czy hejter komedii romantycznych może się dobrze na nich bawić? Okazuje się, że tak, ale jest pewien warunek. Musi to być ta jedna seria, która zadebiutowała w 2001 roku. Tak, wiem, wiem, ciągnę tą narrację, jakby to była jakaś wielka tajemnica. Wiadomo, że nie może chodzić o nic innego, jak historia Bridget Jones, która jakby nie patrzeć jest bohaterką tej recenzji. Cóż mogę poradzić, kocham ganiającą za miłością i pokonującą wszelkie niedogodności Renée Zellweger i nie zmieniły tego średnie sequele. Na szczęście Szalejąc za facetem zasługuje na miano satysfakcjonującego końca. 

Bridget znów jest sama – cztery lata temu straciła Marka w misji humanitarnej w Sudanie. Jako samotna matka 9-letniego Billy’ego i 4-letniej Mabel utknęła w emocjonalnym zawieszeniu, polegając na wsparciu przyjaciół i nawet byłego kochanka, Daniela Cleavera. Naciskana przez bliskich – Shazzer, Jude’a, Toma, koleżankę Mirandę oraz lekarkę dr Rawlings – postanawia odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Wraca do pracy i, z lekką niepewnością, daje szansę randkowym aplikacjom.

Szalejąc za facetem to produkcja, która nieco się różni od swoich poprzedników. Protagonistka tym razem ma inne pobudki do działania, jak pogoń za facetem, czy chęć stabilizacji. Tym razem Bridget Jones udaje się w emocjonalną podróż ku akceptacji samej siebie, a na swojej drodze czekają ją ciężkie próby prowadzące do szczęścia. Wszystko to składa się na historię pełną wzruszeń i chwil, w których razem z bohaterami zadajemy sobie pytania na temat swojego życia. Zdecydowanie jest to część stawiająca na mocne, emocjonalne akcenty. Spokojnie fani starej, dobrej Bridget dostaną też parę momentów jej pozytywnego szaleństwa. Jednakże z pewnością nie udało się twórcom zaskoczyć. Już w na początku filmu łatwo możemy się domyśleć, jak ta historia będzie podążać, a już tym bardziej, jak się skończy. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze całości.

Rzuć okiem: Ranking filmów Guillermo Del Toro

szalejąc za facetem

Dlaczego? Bo Szalejąc za facetem stoi na udanych kreacjach aktorskich. Z przyjemnością obserwuje się powracającą w tytułowej roli Renée Zellweger. Dosłownie ma się wrażenie, jakby od pierwszej produkcji nie minęło 24 lata tylko dosłownie parę chwil. Z jej postaci bije vibe świetnej zabawy z come backu i szacunku do swojej bohaterki. Droga jaką podąża tu Hugh Grant i jego Daniel z pewnością należy do najjaśniejszych elementów całej produkcji. A świetnym dodatkiem jest Emma Thompson będąca uosobieniem reakcji widowni. Dosłownie za każdym razem, kiedy się pojawiała na ekranie, widzowie pękali w szwach ze śmiechu. Warto też odnotować epizodyczny udział Colina Firtha, którego obecność na ekranie zawsze prowadzi do łez, co jest sztuką, bo wypowiada może ze dwa zdania w całym filmie.

W odbiorze filmu nie przeszkadza nawet dosyć irytujący wątek z Roxsterem. Bohater grany przez Leo Woodfalla jest tutaj dosłownie tylko, żeby dodać do historii nieco testosteronu i poczucia obcowania z zakazanym owocem. Z jednej strony jest to zrozumiałee i budujące dla postaci Bridgett. Renee wygląda tu wręcz wspaniale. Ale z drugiej w porównaniu do reszty wątków, ten jest zdecydowanie najgorzej prowadzony. Choć na końcu okazuje się, że jest dosyć istotny.

https://linktr.ee/flowpop

Bridget Jones: Szalejąc za facetem – Ocena

Bridget Jones: Szalejąc za facetem – Ocena
7 10 0 1
Brakowało mi Bridget. Na szczęście Szalejąc za facetem to produkcja, która pozwala nam cieszyć się z kolejnych sukcesów bohaterki, oraz płakać razem z nią w chwilach rozpaczy. Zdecydowanie najlepszy film serii od 24 lat.
Brakowało mi Bridget. Na szczęście Szalejąc za facetem to produkcja, która pozwala nam cieszyć się z kolejnych sukcesów bohaterki, oraz płakać razem z nią w chwilach rozpaczy. Zdecydowanie najlepszy film serii od 24 lat.
7/10
Total Score

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *