Cała płyta to coś w rodzaju dziennika z naszej przygody. Wywiad z Ragnarem Ólafssonem

Ragnar Ólafsson wydaje nowy album Mexico i rusza w trasę koncertową po Polsce! Na scenie gościnnie pojawi się z nim Sólveig Ásgeirsdóttir! Z tej okazji dzięki uprzejmości Borówka Music udało mi się porozmawiać z artystą. Zapis rozmowy poniżej.


Krystian Błazikowski (KB): Twój nowy album nosi tytuł Mexico. Co zainspirowało tę nazwę i co symbolizuje w kontekście utworów na płycie?

Ragnar Ólafsson (RO): Napisałem cały album podczas pięciotygodniowej podróży samochodowej po Meksyku. Ja i mój przyjaciel jeździliśmy Chevroletem Silverado z 1984 roku, przemierzając kraj od wybrzeża do wybrzeża, przez południowe dżungle, aż po wysokie równiny i pustynie w górach Sierra Madre. Pisałem jedną piosenkę dziennie, a najlepsze z nich trafiły na album. Cała płyta to coś w rodzaju dziennika z naszej przygody – dźwiękowy film drogi!

KB: Wspominałeś, że każde z twoich solowych albumów powstaje podczas podróży do innego zakątka świata. Jakie doświadczenia z Meksyku miały największy wpływ na brzmienie i atmosferę tego albumu?

RO: To było odkrywanie starożytnej kultury Azteków i Majów. Zwiedzanie ruin i piramid to jedno, ale jeszcze silniejsze wrażenie zrobiły na mnie miejsca, w których te stare kultury wciąż są żywe, a ludzie praktykują dawne obrzędy, wierzenia i rytuały. To było naprawdę potężne i wręcz duchowe przeżycie!

KB: Na albumie Mexico słychać wyraźne wpływy klasycznego rocka lat 70., z echem takich artystów jak Neil Young czy Carlos Santana. Czy był to świadomy hołd, czy raczej naturalny wynik muzycznej eksploracji?

RO: To wyszło naturalnie, po prostu poprzez zanurzenie się w tamtejszej kulturze. I właśnie dlatego zawsze piszę swoje albumy w podróży – każdy z nich ma unikalne brzmienie i klimat, bo powstaje w wyjątkowym miejscu i czasie.

Rzuć okiem: Chcieliśmy dać ludziom coś osobistego. Wywiad z EKHTO

Ragnar Ólafsson

KB: Czy jest jakiś utwór na albumie, który ma dla ciebie szczególne znaczenie lub wiąże się z wyjątkową historią z podróży?

RO: Wyróżnia się piosenka Time. Kiedy ją pisałem, nasz pickup się zepsuł i utknęliśmy na jakiś czas na pustyni, zanim udało się uzyskać pomoc i odholować samochód do najbliższego miasta i mechanika. W międzyczasie wyjąłem gitarę i zacząłem rozmyślać o swoim życiu. W rezultacie powstała bardzo osobista piosenka, będąca eksploracją moich myśli, życia uczuciowego, marzeń i lęków.

KB: Twoja obecna trasa koncertowa obejmuje wiele miast w Polsce. Co sprawia, że tak często wracasz do polskiej publiczności?

RO: Miłość i przyjaźń. Regularnie zacząłem tu koncertować w 2017 roku, kiedy poznałem Bartka z agencji Borówka Music. Z każdą trasą poznawałem tu coraz więcej przyjaciół, a z czasem znalazłem też miłość. Obecnie ja i moja dziewczyna mamy mieszkanie w Łodzi i spędzamy tam dużą część roku.

KB: Na scenie towarzyszy ci islandzka wokalistka Sólveig Ásgeirsdóttir. Jak doszło do tej współpracy i jak wpływa ona na dynamikę koncertów?

RO: Sólveig brała udział w islandzkich eliminacjach do Eurowizji w 2017 roku, a ja byłem producentem i aranżerem jej piosenki. Tak się poznaliśmy. Od tamtej pory stała się moim ulubionym głosem – proszę ją o śpiewanie na wszystkich moich albumach. Tworzę też ścieżki dźwiękowe do filmów i seriali, i zawsze proszę Sólveig, żeby śpiewała ze mną. Jej głos to mój ulubiony instrument.

Rzuć okiem: Ostatnią metę przekraczamy już tylko sami. Wywiad z Siwuzem

KB: Jakie emocje towarzyszą ci podczas wykonywania nowego materiału na żywo? Czy reakcje publiczności wpływają na twoje postrzeganie własnych utworów?

RO: Tak, za każdym razem! I to właśnie sprawia, że granie na żywo jest tak wyjątkowe – każdej nocy mam inną publiczność, a jej odbiór mojej muzyki i reakcje całkowicie kształtują to, jak ja sam ją przeżywam. To codziennie nowe doświadczenie i to ono utrzymuje piosenki przy życiu!

KB: Jesteś multiinstrumentalistą i współtworzyłeś zespoły grające od jazzu po metal. Jak ta różnorodność wpływa na twoją twórczość solową?

RO: Oznacza to, że mam do dyspozycji wiele środków wyrazu i mogę przekazywać swoje myśli na różne sposoby. Daje mi to wolność, by każdą piosenkę i jej historię przedstawić w sposób, który najlepiej do niej pasuje.

KB: Twoje solowe albumy często porównywane są do filmów drogi. Czy celowo tworzysz je w takiej narracyjnej strukturze?

RO: Bo one NAPRAWDĘ są filmami drogi – to kroniki moich przygód podczas podróży samochodem, łodzią czy motocyklem. Piosenki na albumie pojawiają się nawet w tej samej kolejności, w jakiej zostały napisane.

Rzuć okiem: Każdy człowiek jest niedoskonały. Wywiad z Marysią Feduniewicz

KB: Pracowałeś także nad muzyką do filmów i seriali. Jakie różnice dostrzegasz między komponowaniem do obrazu a tworzeniem koncepcyjnego albumu, jak Mexico?

RO: Tworzenie muzyki do mediów wizualnych to zupełnie inny proces. Kiedy piszę dla mojego solowego projektu lub zespołu Árstíðir, służę wyłącznie piosence. Natomiast gdy komponuję do serialu telewizyjnego lub filmu, wtedy służę wyłącznie opowiadanej historii i wizji reżysera. Miałem dużo szczęścia, pracując z reżyserami, którzy bardzo ufają moim umiejętnościom muzycznym, dzięki czemu ostatecznie zawsze udaje mi się stworzyć muzykę, która wspiera historię, a jednocześnie brzmi jak coś charakterystycznego dla Ragnara Ólafssona.

Źródło grafik: Borówka Music Ragnar Ólafsson

https://linktr.ee/flowpop

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *