Czy w świecie pełnym zgiełku i chaosu uda nam się przystanąć, by odnaleźć wewnętrzną równowagę? Otóż na te pytanie postanowiła odpowiedzieć Mela Koteluk w pierwszym od 5 lat albumie Harmonia.
Chaos, harmonia….. i mosty? To właśnie te trzy zaskakujące elementy pojawiają się w naszej muzycznej przygodzie ku osiągnięciu równowagi. Mela Koteluk na swoim najnowszym LP wybrała zaskakującą tematykę, która rezonuje z aktualnie panującymi trendami zarówno pod względem lirycznym, jak i muzycznym.
Harmonia to droga artystki nie tylko prowadząca do osiągnięcia tytułowego stanu, ale przede wszystkim poznania samego siebie. W przekroju całego albumu przekonujemy się, jak istotne dla naszego zdrowego funkcjonowania jest wgląd w samego siebie, co może, a nawet powinno, rzutować na nasze otoczenie. Wszystko to podane jest w zupełnie nowej dla Koteluk, jak i słuchaczy perspektywy.
Wątki harmonijne mają swój mocny akcent w szczególności w utworze Arytmetyka, czy Staccato. W tym pierwszym Mela podejmuje się próby zrozumienia siebie w kontekście reakcji zachodzących w ciele podczas odczuwania różnych emocji. Z kolei w drugim przenosimy pojęcie harmonii do świata na skraju natury i technologii. Wypływa tu swoista krytyka do kultury scrollingu, komórkowego pokolenia i ciągłego przebodźcowania, którą możemy zastąpić prostą offline’ową rzeczywistością.
Rzuć okiem: Lady Gaga – Mayhem – recenzja albumu
Jednakże Harmonia to nie tylko próba przeniesienia wewnętrznej równowagi na różne sfery życia, ale też swoista laurka dla mostów. I nie chodzi tu o London Bridge, czy słynny, polski Łazienkowski. Otóż ta budowlana metafora zmienia swoje znaczenie w zależności od utworów. W Bliży i dali stanowi symbol przemiany, która się w nas dokonuje w naszej podróży życia. Molo na most w swój wyjątkowy, architektoniczny sposób staje się środkiem do pokonania kolejnego etapu na swojej drodze. To właśnie te wszystkie liryczne smaczki ostatecznie są zdecydowanie najjaśniejszym elementem albumu i odkrywanie kolejnych inspiracji, czy przemyśleń artystki jest niesamowicie angażujące.
Nieco mniej angażująca jest warstwa melodyczna albumu. Wokalistka na swojej Harmonii podąża charakterystyczną dla siebie pop-rockową drogą, prezentując się na niesamowicie bogatych melodiach. Dosłownie ma się wrażenie, jakby z każdym kolejnym odsłuchem utwory nabierały kolejnych muzycznych warstw. Każda z nich ma co innego, zaskakującego do zaoferowania. Jednakże takie wrażenie wzrasta jedynie podczas słuchania pojedynczych utworów, a nie koniecznie całego albumu. W przekroju całej płyty brak zdecydowanych zabaw formą, lub nie ładnie mówiąc atrakcji. Aczkolwiek jedynym wyjątkiem jest Zobaczyć ciebie, gdzie słyszymy połączenie talentów Meli Koteluk i Ralpha Kaminskiego. Ciężko mi określić słowami, jakie wrażenie na mnie zrobiła ta piosenka za pierwszym razem. Pięknie prowadzone wokale i niesamowicie rozczulająca melodia to utworowy glow up tej płyty. Szkoda jedynie, że nie udało się zmieścić więcej takich utworów.



Dodaj komentarz