Julita Ziela Zielińska w najnowszym singlu nie-boska robota łączy sentymentalne brzmienie z nieoczywistymi, dynamicznymi zwrotami. Utwór staje się nieformalnym manifestem dzieci pokolenia lat 90., które dziś mierzy się z własną przeszłością za pomocą języka terapii i świadomości emocjonalnej.
Jestem z pokolenia rozwodów, uzależnień, dulszczyzny, a jednocześnie mindfulnessu i wprowadzania w życie terapii – mówi Julita. – To co chciałam zakomunikować przez tę piosenkę to to, że rozprawiając się z paletą szarości mojego dzieciństwa i okresu dorastania nauczyłam się dostrzegać kolory autentyczności w których czuję, że czuję. Akceptacja jest często smutnym procesem, ale widząc rzeczy najprawdziwiej jak się da – dotykam życia i “słońce siada na barkach”. Przez akceptację rozumiem też uwolnienie się od potrzeby znalezienia winy w – Bogu, rodzicach, losie, wybuchu w Czarnobylu… Jestem pokoleniem radioaktywnym i umiem czuć słońce.
Rzuć okiem: Selena Gomez, Benny Blanco – I Said I Love You First – recenzja albumu
To opowieść o odzyskiwaniu kontaktu ze sobą, o przejściu od dekadencji do uważności. I choć Julita nie zostawia słuchacza z gotową receptą, z pewnością zostawia go z pytaniami – i dźwiękiem, który rezonuje długo po ostatnim takcie.
A co na to Łona? Krótko i na temat: – Fajne.
No cóż – czasem jedno słowo od właściwego człowieka znaczy więcej niż przydługa i mało konkretna recenzja.



Dodaj komentarz