Niezwyciężony – recenzja 3. sezonu. Trauma traumą traumę pogania

Czy Niezwyciężony jest już kultowym serialem? Pewnie mówienie o nim w ten sposób jest trochę na wyrost. Aczkolwiek nie da się ukryć, że zarówno komiks Kirkmana jak i serial Amazonu wywarły duży wpływ na popkulturę.

Skończył się trzeci sezon, więc przyszedł czas na parę przemyśleń. Przede wszystkim – serial, jako całość, jest znakomity. Już abstrahując od tej całej dekonstrukcji mitu superhero itp. itd., to jest po prostu produkcja angażująca, emocjonująca, z bohaterami z krwi i kości. Nie mogę jednak pozbyć się takiego wrażenia, że w trzecim sezonie czegoś brakuje.

Głównym bohaterem pozostaje Mark Grayson, tytułowy Niezwyciężony. Swoją wielką moc odziedziczył po ojcu, swego czasu wielkim bohaterze, Omni-Manie. Wielkość herosa pozostaje jednak już tylko wspomnieniem, a jego syn wciąż niesie brzemię wielkiej zdrady, śmierci i zniszczenia. W nowych odcinkach Mark mierzy się z przeszłością, przy okazji walcząc ze starymi, ale także zupełnie nowymi wrogami. No i super. Szkoda tylko, że przez cały sezon bohater zmaga się sam ze sobą w sposób strasznie męczący. Mark snuje się z kąta w kąt w poszukiwaniu nowej drogi życiowej. Po części mu się udaje, po części nie i ja to rozumiem. W końcu siłą serialu są te zmagania. Okruchy życia. Szkoła, studia, praca, miłość, rodzina przeplatające się z kosmicznymi zagrożeniami, super złoczyńcami, połamanymi kończynami i rządowymi agentami. Szkoda tylko, że wszyscy wokół są po prostu dużo ciekawsi niż Mark.

Rzuć okiem: X-Men ’97 – recenzja serialu. Nostalgia bait, tylko że nie

Dosłownie wątek każdego innego bohatera angażował mnie bardziej, zwłaszcza Rexplode’a. To nie tylko świetnie prowadzona postać, mająca w sobie wszystko czego szukam w popkulturze. Jason Mantzoukas (Brooklyn 9-9), aktor dubbingujący Rexa, jest naprawdę fantastyczny w tej roli. Oczywiście cała obsada dubbingowa wypada świetnie, ale czego innego można spodziewać się po takiej plejadzie gwiazd? Goggins, J.K. Simmons, Sandra Oh, Zazie Beetz czy, wśród nowych głosów, Jeffrey Dean Morgan. Pewnie na to poszła lwia część budżetu. I fantastycznie. Bo dzięki temu postacie żyją. Emocjonują.

Jak jednak większą część budżetu przeznacza się na jedną rzecz, to zazwyczaj kosztem innej i w tym przypadku jest to animacja. To nie jest tak, że Niezwyciężony wygląda źle. Po prostu jest przeciętnie, nie odbiega to od kreskówek z początku XXI wieku i z jednej strony trochę szkoda, a z drugiej najważniejsza przecież jest historia. A ta ogółem jest bardzo dobra, chociaż znowu – mam kilka ale. Przede wszystkim 3 sezon ma mocno nierówne tempo. Chociaż serial już mnie przyzwyczaił do emocjonujących zrywów, to w tej serii bywają przestoje naprawdę długie i po prostu chwilami nudne. A wszystko tylko po to, żeby ostatnie dwa odcinki napakować niemal samą akcją. Taka forma narracji trochę męczy, sprawiając dodatkowo momentami brak zaangażowania.

Z jednej strony – serial uważam za znakomity i wart polecenia. Z drugiej, ten trzeci sezon… no trochę mnie rozczarował w kontekście 16 wcześniejszych docinków. Ciągłe mielenie tych samych kwestii, kilka dość archetypicznych postaci… mam wrażenie że nieco spłycono wszystko to, czym Niezwyciężony dla mnie był. Ale może to tylko chwilowa zadyszka i kolejny sezon wróci na właściwe tory. Przede wszystkim przybliży bardziej innych bohaterów, rozwinie Olivera, czy np. da trochę więcej czasu Rudy’emu i Amandzie. No i super jakbyśmy mieli więcej czasu przeżyć nieco głębiej pewne zdarzenia, poznać więcej punktów widzenia. Na tym etapie doskonale wiem co powiedzą Debbie, Eve, Cecil i trochę brakuje powiewu świeżości.


https://linktr.ee/flowpop

Niezwyciężony – ocena 3. sezonu:

Niezwyciężony – ocena 3. sezonu:
7 10 0 1
Niezwyciężony to znakomity serial, chociaż w mojej ocenie zalicza małą zadyszkę i trochę staje się „ofiarą własnego sukcesu”. Nierówne tempo, powierzchowne podejście do wielu poruszanych tematów, skupienie się na Marku kosztem innych, ciekawych wątków, to takie kamyczki do tego superboohakterskiego ogródka, które ostatecznie nie psują radości z obcowania z produkcją Amazonu.
Niezwyciężony to znakomity serial, chociaż w mojej ocenie zalicza małą zadyszkę i trochę staje się „ofiarą własnego sukcesu”. Nierówne tempo, powierzchowne podejście do wielu poruszanych tematów, skupienie się na Marku kosztem innych, ciekawych wątków, to takie kamyczki do tego superboohakterskiego ogródka, które ostatecznie nie psują radości z obcowania z produkcją Amazonu.
7/10
Total Score

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *