Sand Land – wrażenia po ograniu dema

Gdyby ktoś by mi powiedział, że legenda mangi i anime Akira Toriyama zrobił coś poza Dragon Ballem, to zaśmiałbym się w głos. Jednak w 2024 roku miejsce mają dwie ważne premiery w dorobku japońskiego mangaki, czyli growa oraz animowana adaptacja Sand Land, czyli młodszego brata przygód Goku. Anime można już oglądać na Disney+, a gra otrzymała niedawno demo, które miałem przyjemność sprawdzić.

Dokładnie dzień przed premierą anime twórcy gry Sand Land zaskoczyli i wrzucili na PS Store wersję demo swojej najnowszej produkcji. Tego samego dnia rzuciłem się, żeby ją sprawdzić, bo nie ukrywam, że z niecierpliwością czekam na ten tytuł. Czemu więc piszę o tym dopiero teraz? Szczerze mówiąc, potrzebowałem czasu, żeby pozbierać myśli.

Demo zaprasza nas do świata na podstawie ilustracji Akiry Toriyamy, a dokładniej na część pustynną. W tym miejscu wchodzimy w buty księcia Belzebuba. Co pierwsze rzuca się w oczy to projekt postaci, który nie ukrywajmy, jest dosyć prosty, tak jak bywa w grach stylizowanych lub opartych na anime. Przedstawiony pustynny krajobraz nie jest zbytnio zróżnicowany. Powiedziałbym bardziej, że trąci pustkami. Śladowe ilości grot, skamielin do sprawdzania w żaden sposób nie zachęcają, a poza nimi w demie nic nie dostajemy. Fakt, puste przestrzenie potrafią być piękne, pokazał to, chociażby Kojima w Death Stranding, ale na tę chwilę mam poczucie, że nie ma czego zwiedzać. Mogę się mylić, bo niedawno zadebiutował trailer okazujący Forest Land, więc kto wie? Twórcy mogą ostatecznie zaskoczyć na plus.

Rzuć okiem: Chłopiec i czapla – recenzja filmu. Wystarczyła tylko czapla…

Wiadomo, że nie wchodzi się w demo, żeby popatrzeć na ładne widoczki, czy zwiedzać. Najważniejszy jest kręgosłup rozgrywki, czyli mechanika. W tym miejscu zaczyna się robić już dużo ciekawiej. W wersji demonstracyjnej dostajemy do zabawy trzy pojazdy: czołg, motor i bojowego mecha. Każdy z nich ma inne funkcje praktyczne oraz wachlarz umiejętności.

Dwukołowiec idealnie nadaje się do eksploracji i szybkiego pokonywania przestrzeni. Poczucie prędkości i jego zwrotność są jego głównymi atutami. Problemem jest walka, ponieważ możemy nim celować wyłącznie do przodu i choć posiada dwa typy broni: shotgun i uzi to niestety, jak się nie ustawisz frontem, to nic z tego nie będzie. W tym miejscu pojawia się czołg i mech. Kurde dawno nie miałem takiej przyjemności ze strzelania w grze o animowanej stylistyce. Każdy wybuch i strzał jest w pełni satysfakcjonujący i po prostu chce się tego robić więcej i więcej. W samym demo jest ku temu sporo możliwości, bo na dostępnym obszarze raz po raz wyskakują gęby do ustrzelenia.

Skoro mowa o przeciwnikach, to już cieszy fakt ich różnorodności. Mamy do czynienia z agresywną fauną w postaci pseudo-dinozaurów, wrogimi mechami, czy człekopodobnymi postaciami w pojazdach. Dodajmy do tego fakt, że część z nich atakuje głównie z powietrza, więc niejednokrotnie musiałem się gimnastykować i przesiadać się z motoru na czołg, żeby jakoś poradzić sobie ze stadem wkurzonych zwierzaczków. Kolejnym elementem, który ma nam pomóc w walce, to sojusznicy posiadający wyjątkowe umiejętności. Powiem szczerze, że w demie nie dostajemy wystarczających informacji na ich temat, ale możemy w każdej chwili przyzwać do pomocy drugi czołg, czy drona bojowego. Liczę, że w pełnej wersji gry będzie to bardziej rozbudowane, albo chociażby dostaniemy opcje zmieniania składu naszej drużyny.

Rzuć okiem: Biała odwaga – recenzja filmu. Góralu, czy ci nie żal…?

sand land

Ogromną zachętą dla mnie do ogrania pełnej wersji gry jest protagonista. Książe Belzebub wydaje się bohaterem z odpowiednim pazurem oraz temperamentem, a dodatkowo raz po raz zasypuje kolejnymi pytaniami swoich przyjaciół, więc daje nadzieję, że nie będziemy przemierzać świata Sand Land w ciszy. Szkoda jedynie, że nie dostaliśmy choć jednej misji fabularnej, żeby się przekonać, jaki Książe może być.

Czy warto sprawdzić demo Sand Land? Moim zdaniem jak najbardziej. Pomimo odczuwalnej pustki prezentowanej części świata, to nadal fajna zabawa na parę chwil. Łatwo odczuć zajawkę płynnącą z używania pojazdów, czy też z walki z licznymi przeciwnikami. Wystarczy dodać do tego zachęcającego bohatera i otrzymujemy zapowiedź solidnej gry fabularnej. Czy tak ostatecznie się stanie? Przekonamy się 26 kwietnia!

Źródło obrazka wyróżniającego: materiały prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *