Muzeum Powstania Warszawskiego to najlepszy dowód na to, jak ciężka praca, zarówno naukowa jak i na niwie kulturowej, może doprowadzić do znacznego zwiększenia społecznej świadomości o wydarzeniach z przeszłości. Dzisiaj już nie tylko Warszawa wspomina Powstanie, a w obchodach kolejnych rocznic warszawskiego zrywu bierze udział już niemal cała Polska.
Jednym z elementów podejmowanych przez Muzeum działań są wydawane rokrocznie płyty muzyczne. Przewijają się przez nie różne gatunki, różne zagadnienia, różni artyści. W 2025 roku, kiedy obchodzimy 81. rocznicę, w muzealnym Parku Wolności, dnia 25.07, odbywa się koncert premierowy nowego albumu. Na scenie stają Julia Pietrucha z Mioshem i prezentują Sierpniowe.
Na płycie swoje miejsce znalazło 10 utworów. Do większości z nich słowa napisała Natalia Pietrucha. Za muzykę odpowiadają Julia Pietrucha z Miuoshem, śpiewa głównie Julia z udziałem gości. Album otwiera utwór Zasypianie, który doskonale wprowadza w nastrój, atmosferę kolejnych kawałków. To smutna, poruszająca modlitwa, która choć wyśpiewana spokojnie, bez wokalnych fajerwerków i popisów, to słowami i ciężkim brzmieniem oddaje niezwykłą gamę emocji. Lęk, tęsknota, miłość, złość wybrzmiewają w każdej nucie utworu. Struny, kolejny numer, choć rozpoczyna się znacznie lżej, to brzmi niemniej smutno. Tu od razu muszę zaznaczyć, że ten utwór wywarł na mnie chyba największe wrażenie, zarówno w warstwie muzycznej jak i lirycznej. Tworzy profil Powstańca – artysty, uzmysławiając jednocześnie kto tak naprawdę chwycił w Warszawie za broń i jak niewielu było tu prawdziwych żołnierzy.
Siostry to singiel promujący cały projekt i raz jeszcze wyziera z tej muzyki ogromny smutek, tęsknota. Muzycznie nieco pozwala słuchaczowi odsapnąć kolejny kawałek. Listy, który przy zaskakująco „wesołej” gitarze i nieco folkowym sznycie nadal nie pozostawia wątpliwości – tu nie ma miejsca na autentyczną radość. W utworze Syreny Julii partneruje Natalia Grosiak, gościni projektu i jest to występ przejmujący i autentyczny. W kolejnych utworach ten nastój tak naprawdę nie ulega zmianie. I chociaż faktycznie piosenki szukają różnych aspektów powstańczego życia, to wszystkie orbitują wokół podobnych, smutnych emocji i doznań. Mierzenie się z nieuchronnością śmierci, poszukiwanie chwil normalności, strach rodzica czy partnera.
Rzuć okiem: Mela Koteluk – Harmonia – recenzja albumu
W ostatnich dwóch utworach pojawiają się kolejni goście – Igor Nikiforow i Krzysztof Zalewski. Pierwszy z panów wypada naprawdę intrygująco swoim głębokim, spokojnym wokalem. Zupełnie odwrotnie rzecz się ma względem Zalewskiego. Gdybym nie był na koncercie i nie słyszał tego utworu w interpretacji Dawida Tyszkowskiego (zastępującego Krzysztofa Zalewskiego) to może bym tak nie kręcił nosem. Nie da się jednak nie zauważyć, że Zalewski robi dużo więcej krzyku i szumu, niż utwór tego, moim zdaniem, wymaga. Być może ten kontrast między nim a Julią był ważnym elementem, ale to Tyszkowski poruszał i wzruszał.
Ogólnie rzecz ujmując – jestem projektem ukontentowany. Właściwie wszystko mi się podoba, prawie wszystko jest na swoim miejscu, tam gdzie powinno być. Trochę brakuje mi takiej ekstra chwili wytchnienia, odrobiny powstańczego entuzjazmu. Cały album ma zdecydowanie smutny i nostalgiczny klimat, ale to przecież nic złego. Tym bardziej że emocje są w centrum lirycznej narracji, a tych pozytywnych w okresie powstania było jak na lekarstwo.
Samym tekstem jednak Sierpniowe nie stoi. Muzyka jest równie mocnym elementem, co w połączeniu daje dopiero efekt w postaci świetnej płyty. Miuosh zdaje się doskonale rozumieć co Natalia napisała, a Julia zaśpiewała. Nie stroni od elementów elektronicznych, mieszając je z surowym niekiedy rytmem czy nieco bardziej swojskim, folkowym brzmieniem. Muzyka nie uzupełnia tekst, tekst nie uzupełnia muzyki. Oba elementy toczą ze sobą ciągły dialog, uzupełniając i dopełniając siebie nawzajem.

Źródło głównej grafiki: Muzeum Powstania Warszawskiego


Dodaj komentarz